piątek, 11 kwietnia 2014

dziesiąty, czyli do trzeźwości mi daleko.

gdy masz wrażenie, że się unosisz. zamykasz oczy i nie stoisz - unosisz się. jesteś ponad tym wszystkim. drgasz z zimna, przede wszystkim w ręku Przede Wszystkim. tłum ludzi, ale Cię nie ma. to sprawia, że w głowie jest jeden wielki zamęt. piękność.
powstrzymujesz się przed tym, na co masz ochotę. wiesz, że to może tylko narobić Ci problemów. nie ogółem - problemów w głowie.
mija minuta.. druga.. trzecia.. mijają nie przemijąjąc, a ty stoisz. dłonie drżą, delikatnie, przemieszczają się po ciele i dążą do spełnienia tego, przed czym się powstrzymujesz. tak zabawne, a dla Ciebie tak ważne.

w końcu się decydujesz.

fair weather friends - fly by
fair weather frinds - fortune player

i to nic nie zmienia. nieważny szczegół, którego unieruchamiasz z każdą minutą.

1 komentarz:

  1. aż mi się skojarzyło moje ulubione określenie - bachiczne uniesienie. hmm. piątek:)

    OdpowiedzUsuń