najgorzej jest wtedy, kiedy czujesz, że nic nie czujesz. dosłownie nic.
kiedy się wkurwiasz, a tak naprawdę masz świadomość, że w ogóle nie jesteś zły. szukasz byle pretekstu, żeby się pokłócić, żeby prowokować ludzi do wyprowadzania Cię z równowagi. wszystko po to, żeby w końcu mieć bodziec. a później przepraszasz i tłumaczysz, choć nie każdy potrafi to zrozumieć.
a znasz to, że kiedy się śmiejesz, wcale nie czujesz się rozbawiony? albo szczęśliwy? tylko Twój organizm reaguje w prawidłowy sposób, zaś w środku nic nie drgnęło.
po prostu jesteś neutralny do granic możliwości, wytrzymałości.
gdy kogoś ranisz powinno Ci być smutno. wyglądasz na przybitego, zamyślonego, ale tego nie odczuwasz. nawet jakbyś bardzo chciał. a kiedy płynął łzy, zastanawiasz się z jakiego powodu.
po prostu masz blokadę. taką, której nie potrafisz przeskoczyć.
znasz to?
z reguły spotykamy się z nadmiarem emocji, których nie potrafimy z siebie wyrzucić. bieganie, siłownia, praca, alkohol dają jedynie chwile, gdy nie przetwarzamy zdarzeń.
wiesz co jest jeszcze gorsze?
gdy Ci źle i nie wiesz dlaczego. przecież, kurwa, gdybyś wiedział, coś byś z tym zrobił!
Moim zdaniem, to oznaka stania w miejscu. Niezwykle destrukcyjne. Robisz krok do przodu, a zaraz potem w tył. Ubierasz maskę, nosisz ją, ale w końcu i tak spada z ryja. I wiesz co? Nie ma nic gorszego od naklejania plastra na drzazgę... czasem problem jest dużo głębiej, a jednak jesteśmy krótkowzroczni i widzimy tylko jego skutki.
OdpowiedzUsuń* a właśnie, relaksować się też trzeba się nauczyć, bo potem myśli zaczynają zabijać kreatywność i radość z życia.
OdpowiedzUsuńPo za tym masz zadanie domowe... zrób sobie listę 100 swoich sukcesów, 5 rzeczy w których jesteś dobra i 5 z których jesteś dumna. Następnie daj w widoczne miejsce, tak byś codziennie to widziała. Potraktuj to jak eksperyment. :)