środa, 2 kwietnia 2014

ósmy, czyli miasto.

'Katowice mają przyszłość', 'w Katowicach cały czas coś się dzieje', 'jedź do Katowic'.

nigdy nie umiałam rozróżnić ile w tym prawdy, a ile pierdolenia.
Racibórz, wtorek, za osiem osiemnasta, przy Starowiejskiej. cisza. garstka dzieci bawiących się na placu, okupowane ławki osiedlowe, zawalony parking, na ulicy.. autobus. w sumie na przystanku, nie na ulicy.
ogólnie rzecz ujmując: cisza.

Starowiejska - ulica umożliwiająca ominięcie centrum miasta w momencie, gdy szanowny kierowca pragnie trafić do Czech.
cisza.

może faktycznie dużo pierdolenia nie było o tych Katowicach..

..za to ja z tym w tej notce się nie kryję.

7 komentarzy:

  1. Tymczasem w Katowicach... muzyka latino na cały regulator, porozpinane koszule i uśmiechnięte buźki kiwające się do rytmu

    OdpowiedzUsuń
  2. Między innymi właśnie dlatego lubię wracać do Raciborza - jest tu po prostu cicho, nawet wtedy, gdy idzie się przez centrum o 15. Mieszkanie blisko policji i szpitala, przy wiecznie zakorkowanej ulicy w innym mieście jednak robi swoje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, Racibórz ma swoje uroki. i za nic na świecie nie oddam pól.. :)

      Usuń
    2. Właśnie to kocham najbardziej, wychodzisz za blok i możesz zresetować myśli na spacerze po polach :) Tyle wspomnień.. robię się sentymentalna. To już starość nadchodzi? :D

      Usuń
    3. to nie starość ! to.. to.. a może jednak ? :D

      Usuń
    4. Ciebie też dopadnie, zobaczysz! :D maj się zbliża :D

      Usuń
    5. e, ze mnie wieczne dziecko jest. :)

      Usuń