wczoraj wieczorem naszły mnie całkiem niebanalne rozmyślania, oczywiście nie pamiętam z nich nic - prócz tego, że były niebanalne.
a właśnie, ale wiecie, że przed i po wstawieniu myślnika ma być spacja? PRZED i PO.
człowiek wpada na świetny pomysł, a następnego ranka ma 30 minut w pieprzonym tramwaju, żeby się w myślach na siebie naprzeklinać. nie, kompletnie nie rozumiem swojego myślenia pod wpływem. zwłaszcza Jacka. nigdy niczego po nim nie pamiętam.. różnica polega na tym, że jak wypiję mało, to po czasie przypomnę sobie sama. nie muszę pisać jak jest po dużej ilości, prawda?
pierdolenie.
ale chociaż się rozkręcam, marudzenie jest dobrym objawem. oczywiście mam na myśli bloga, coraz głębiej w poważaniu mam.. odbiór tego, co piszę.postawi mnie to na nogi? jest napisane, że w ciągu pięciu minut. yhy.
na domiar złego, taki bonusik, nasz kochany PR. pani Krysia.. przepraszam.. profesor Krysia stoi od kilku tygodni i się kurzy. taki eksperyment - może okładka zrobi się czarna? albo tak się zakurzy, że kiedyś nie zauważę, przetrę szmatką i spokój.
pozdrawiam !
*auć, kurwa, nie krzycz*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz